PRZEMÓWIENIE POŻEGNALNE TEGOROCZNYCH ABITURIENTÓW V LO

Gdańsk, 24.05.2019 r.

Drodzy Państwo,
Szanowna Dyrekcjo,
Szacowna Profesuro,
Kochani!

Intensywna przewrotność – nie ma bogdaj słów, które trafniej podsumowałyby zarówno ostatnie tygodnie, jak i ogół pewnego interwału w naszych życiach, splątanych tym faktem, że dane nam było podczas niego… współistnieć.
I choć się w to wierzyć nie chce, spotykamy się tutaj wszyscy, kończymy triathlon. Ocieramy pot z czoła, szczęśliwi z osiągnięcia mety. Każdy z nas może nałożyć sobie na głowę laurowy wieniec.

Niewątpliwie nasz ostatni szkolny rok był wyjątkowy i pełen emocyj, również za sprawą epokowego i najbardziej miodnego we wszechnarodowe rozemocjonowanie strajku nauczycieli, walki także naszej Profesury w trosce o przyszłość i dobrobyt tego czynnika rozkwitu społeczeństw, jakim jest Edukacja, nad Wisłą. Trwał on dłużej, niż wielu, po obu stronach barykady, sądziło. Barykady, która powstała także pomiędzy maturzystami; w końcu los strajku mógł mieć bezpośrednie implikacje w naszych, misternych nierzadko, planach na najbliższe miesiące. Trwające zawieszenie broni umożliwiło nam mniej stresowe przejście przez Morze Czerwone procedury maturalnej nie ostudziwszy naszego – czego dowód dali nasi Merkuriuszowie – uczniowie eskapadujący do szkoły z darami i ciepłym słowem – poparcia dla sprawy strajkowej, za którą trzymamy także kciuki przy jej rychłym, wrześniowym wznawianiu. Wiosna była ich – jesień będzie nasza.
I choć we wrześniu już nie będziemy kroczyć po tych korytarzach (chyba, że ktoś znowu nie przeczytał ”Lalki”), pamiętajcie o tym, nauczyciele, że wciąż będziemy was wspierać.

Gdy kończyliśmy gimnazjum, od wielu ludzi słyszeliśmy zdanie, że czasy licealne były możliwie najlepszymi czasami ich życia. Z takimż właśnie nastawieniem przekraczaliśmy musztardowe progi Piątego Liceum i możemy powiedzieć, że okres ten, w ogóle młodość, warto PRZEŻYĆ jak najmocniej, a nie tylko ‘odbyć’.
I choć trudno mówić, że wobec ultraróżnorodnej społeczności szkolnej będziemy jednogłośną „Trybuną Ludu”, to z pewnością lwia część tutaj zgromadzonych zgodzi się z nami, że Piątka dała ku temu jak najlepsze możliwości. By się czegoś ważnego o życiu nauczyć, by odkrywać, tworzyć, wygłupiać się, by krystalizować nowe znajomości i wzmacniać istniejące, by przeżywać przygody.

Wielokrotnie Kajetanowi i mnie dane było pochylać się nad tym, jak daleko idące nawyki behawioralne mogą wykształcać się z biegiem lat spędzonych na oswajaniu się z danym środowiskiem oraz ile czasu jeszcze by się przydało, aby dokonać rzeczy i osiągnięć, które chciałoby się popełnić jako licealista, jako Piątkowicz, jako jeden z nas. Zawsze wiodło to do nieuchronnego wniosku, iż konieczne byłoby podówczas liceum pięcio- lub sześcioletnie. Cóż – grzmi już co prawda uwertura deformy edukacji, której przebieg i konsekwencje mogą długotrwale odmienić pojmowanie czasu spędzanego w liceum; odnosimy jednak wrażenie, że nie zostaliśmy zrozumiani. Nasz czas to nie treść żołądkowa – już go nie cofniemy. Jednak nigdy, przenigdy nie stwierdzimy, jak Marcel Proust, że nasz temps jest jakkolwiek perdu!

Skoro już dane nam było stanąć na tej scenie i być głosem maturzystów, jest to najlepsza okazja, by podziękować za te bądź co bądź intensywne trzy lata. Pragniemy po raz kolejny już wyrazić wdzięczność naszemu wspaniałemu Gronu Pedagogicznemu, za cierpliwość I determinację we wtłoczeniu nam czegoś do głów i do serc. Za stworzenie przyjaznej i takiej wręcz ‘rodzinnej’ atmosfery, która, naszym zdaniem, wyróżnia Piątkę wśród innych szkół.
Dziękujemy wszystkim pracownikom szkoły, za niezastąpioną obecność i wysoką klasę w tych trudniejszych, a przecież mniej widocznych aspektach życia szkoły – gdy trzeba umiejętnie surfować po administracyjnym chaosie w poszukiwaniu zaświadczenia A38, dzielnie pilnować alabastrowej czystości i porządku w szkole, nieustannie dewastowanej przez energiczną uczniowską hałastrę.
Na końcu, choć z jak największymi honorami chcieliśmy oddać dzięki i pokłony naszej wspaniałej Dyrekcji, która trzyma to wszystko w ryzach i spokojnym okiem i zdecydowaną ręką wyznacza kurs tej fregaty o żaglach w kratkę i w linie.

Szanowni Państwo, to był zaszczyt grać z Wami w tej orkiestrze przez te niezwykłe, wspólne trzy wiosny. “Byli i nie ma ich, ach, cóż za wielka strata! Jak nazywali się? Któż dzisiaj tego świadom?”
Patrzymy na wasze oświecone majowym słońcem twarze, twarze naszych rówieśników, przyjaciół, twarze ludzi, którzy nas wychowywali. Patrzymy na ściany, które zwykły być dla nas mniej lub bardziej domem, w budynku, który zwykł być mniej lub bardziej nasz.
Wreszcie, stoimy na tej scenie, która mogła tylekroć gościć nas i Was. Wobec tego:

Dziękujemy Państwu za uwagę. I już po raz ostatni:
Żegnają się z Państwem

Kajetan Dulian i Błażej Raszyński – abiturienci V LO