Otrzęsiny 2020 – Stefany przetrwania…

Otrzęsiny klas I za nami. W tym roku nie obyło się bez przygód. Przygotowania znacznie utrudniło przejście szkół na nauczanie zdalne, dużym wyzwaniem dla jednej z klas pierwszych było też nagłe wycofanie zgody aktora na przetwarzanie wizerunku, czego efektem była konieczność  przemontowania całości filmu w dniu wydarzenia. Wszystkie grupy zadaniowe poradziły sobie jednak wyśmienicie i zarówno jury konkursowe jak i cała społeczność Piątki zostały zaskoczone pomysłowością pierwszaków oraz ich wychowawców. 
 
Tegorocznym tematem przewodnim Otrzęsin było ratowanie świata. Każda z klas miała przygotować film o przetrwaniu, nawiązujący do szkolnej rzeczywistości, swojego profilu, a także musiała sięgnąć po obowiązkowe narzucone przez organizatorów rekwizyty, wykorzystując je w kreatywny sposób. Wyzwanie było nie byle jakie, ponieważ na liście przedmiotów znalazły się m. in.  cytryny, odświeżacz powietrza, chochla, wkładki do butów. 
 
Na nagrody przyjdzie naszym wspaniałym pierwszoklasistom trochę poczekać, ale są już przygotowane do odbioru z bezpiecznej przestrzeni biblioteki. 
W tym miejscu warto podziękować Miastu Gdańsk za możliwość skorzystania ze środków Funduszu Młodzieżowego – projekt przesłany przez organizatorów Otrzęsin zyskał przychylność komisji Funduszowej i tym samym na konto V LO spłynęło 500 zł na zakup nagród dla uczestników wydarzenia. Dziękujemy bardzo! 
 
Kto przegapił wydarzeniu w dniu emisji na żywo, może obejrzeć zapis transmisji na żywo dostępny na szkolnym kanale yt
 
 
A oto i relacja z otrzęsin pióra Filipa Manieckiego z klasy II dg:
 
Jest 24. sierpnia. Ihor Saładiak, dyrektor II edycji Przeglądu Filmowego Klas Pierwszych V Liceum Ogólnokształcącego w raz z przedstawicielami klas: 2Bp i 2Dg, powołuje do istnienia zespół organizacyjny. Kluczową kwestią do omówienia, która stoi przed sztabem, jest motyw przewodni tegorocznego festiwalu. Padają różne, najbardziej pomysłowe propozycje, ale tylko jedna z nich okaże się wystarczająco trafna, by zostać obwołaną tą właściwą.
Trudno o bardziej aktualny temat niż Apokalipsa. Może właśnie ten motyw będzie wielkim wyzwaniem dla młodych twórców. Z jednej strony Koronawirus wszystkim już się znudził, z drugiej jest pierwszym skojarzeniem przychodzącym do głowy. Zespół zastanawia się wręcz nad zastrzeżeniem kwestii epidemii jako tematu przewodniego, jednak ostatecznie reżyserom zostaje przyznana maksymalna swoboda w interpretacji „Apokalipsy”. Rozpoczyna się rok szkolny. Rozpoczyna się etap produkcji. Mijają dwa miesiące. Pracują nie tylko autorzy prac konkursowych, ale również ekipa kierowana przez Pawła Cupera i Mikołaja Narlocha, zajmująca się realizacją filmowych przerywników i połączenia gali w spójną całość. Pracują też inni – nad przygotowaniem zaproszeń dla jury, czy grafik będących artystyczną oprawą wydarzenia. Nie spoczywają, także działy: techniczny i odpowiedzialny za nagrody dla zwycięzcy. Dyrektor czuwa.
Nadchodzi długo wyczekiwany wieczór. Wiele osób ogląda wydarzenie czekając na swój wielkoekranowy debiut.
Światła gasną. Muzyka cichnie. Podobnie zresztą szmer rozmów wśród publiczności. Ostatni spóźniony artysta przebiega po czerwonym dywanie, potykając się o niewielki fałd, czym wywołuje śmiech tylnego rzędu. Trwa projekcja. Na końcu rozlegają się gromkie oklaski. Prezenter programu Stanisław Loch, nazwany przez p.prof M. Węcławską „prezenterem roku”, dociska do ucha słuchawkę. „Połączmy się z ekspertami.” Widownia czeka. Stanisław Loch czeka. Jego pomocnik siedzący przy pobliskim komputerze woła: „Spotkanie było na kalendarzu, a nie na zespole!”. Ach, Micosoft Teams. W tym miejscu konieczne będzie wyjaśnienie zbudowanej przez organizatorów gali iluzji. Światła były biurkowymi lampkami, publiczność rodziną, a czerwony dywan wykładziną w pokoju. Internet stał się areną dla rozdania Stefanów za rok 2020. Wróćmy do studia.
Prezenter maskuje rozkojarzenie czarującym uśmiechem i ponownie zapowiada przeniesienie się do ekspertów – jury.
Pięcioosobowa komisja konkursowa patrzy w kamery. Popijają kawę, herbatę, wodę, czy mleko. Ktoś rzuca kolejną kartę na stół swojego biurka. Cierpliwie czekali na wejście na żywo, ale mimo wielkiego skupienia przeoczyli ten moment. „Makao”. Pani Dyrektor wygrywa w karty. Ktoś buduje najwyższą nieprzewracającą się wieżę z pojedynczych klocków Lego. Wreszcie w ten pełen napięcia i oczekiwania marazm wdziera się głos dyrektora, który (jak zwykle!) ratuje sytuację. Przewodnicząca jury otrząsa się, zapala latarkę (siedzi bowiem w typowo apokaliptycznym schronie atomowym) i odczytuje werdykt. Zaskakujący humor i niecodzienne spojrzenie na zagadnienie Apokalipsy jest tym, co wyróżnia wszystkie obrazy. Dla jednych końcem świata jest brak możliwości zapisania filmu, dla innych atakiem Zombie, bombą uzbrojoną przez nauczycielkę matematyki, czy rzadką chorobą opanowującą ludzkie umysły. Niestety zwycięzców może być tylko… Grand Prix zdobywa film klasy 1B, nagrodę za najlepsze wykonanie 1C. Wyróżnień dla najlepszej aktorki i aktora nie przyznano, jedna komisja w dowód uznania dla filmu, który w ostatniej chwili musiał być wycofany z konkursu, przygotowała specjalny laur dla 1A. …dwóch! Jednakowoż jurorzy nie przeoczyli także oryginalnego podejścia klasy 1D i melancholizmu, do nie tak dawnych czasów, niesionego na falach filmu 1E
Pani Dyrektor Elżbieta Piszczek uznaje, że „uczniowie klas pierwszych wpisali się tym samym w grono uczniów VLO”.
Owacja na stojąco, ukłony. Światła zapalają się. KURTYNA podniesie się za rok.