Spotkanie z Marcinem Mellerem w ramach Zdolnych z Pomorza

W czwartek, 11 marca, w ramach „Zdolnych z Pomorza” Kompetencje społeczne – warsztaty dziennikarskie, gościliśmy wyjątkową postać – osobowość telewizyjną, pisarza, felietonistę, reportera, dziennikarza – przez lata prowadzącego „Dzień dobry TVN”, a także „Drugie Śniadanie Mistrzów”- Marcina Mellera.
 
Aleksandra Dubel, uczennica klasy 2 cg, o spotkaniu z dziennikarzem, na swym blogu, pisze tak:
 
„Na ostatnich zajęciach z dziennikarstwa organizowanych w ramach projektu „Zdolni z Pomorza” gościliśmy pana Marcina Mellera. Oczywiście kojarzyłam to nazwisko, jednak jako dziennikarz nie był mi szczególnie bliski i nie interesowałam się zbytnio jego karierą. Na wieść o naszym wirtualnym spotkaniu zareagowałam z właściwym sobie entuzjazmem – każda poszerzająca horyzonty rozmowa sprawia mi przyjemność – lecz nie spodziewałam się, że zakończę je w takim poczuciu inspiracji.
 
Już na etapie prowadzenia researchu, kiedy przygotowywałam pytania na warsztaty, zaintrygowała mnie postać Mellera. Jego biografia zawodowa jest niezwykle bogata, a jej elementy bywają kompletnymi przeciwieństwami. Wyobrażałam sobie, że osoba, która z sukcesem odnalazła się na tak wielu płaszczyznach, musi prezentować się w bardzo niecodzienny, interesujący sposób i nie mogłam doczekać się momentu, w którym w końcu go poznam i usłyszę, co ma do powiedzenia.
Pan Marcin okazał się być bardzo sympatyczną i otwartą osobą. Swoje wypowiedzi utrzymywał w swobodnym tonie, raz po raz wplatając zabawne anegdotki, dzięki czemu przypominało mi to bardziej przyjazną pogawędkę niż sztywny wykład. Nie oznacza to bynajmniej, że niczego z tego nie wyniosłam. Jego opowieści sprawiły, że zawód dziennikarza wydał mi się jeszcze bardziej pociągający, ale uświadomiły mi też zagrożenia i niedogodności związane z tą ścieżką kariery, o których wcześniej nie pomyślałam. Rzadko zdarza mi się rozpatrywać dziennikarzy w kategoriach osób znanych – a przecież do pewnego stopnia tak właśnie są traktowani. Potknięcie dziennikarza wiąże się nie tylko z niezadowoleniem szefostwa, ale także z reakcją ogółu społeczeństwa. Choć teraz wydaje mi się to oczywiste, cieszę się, że pojawił się ktoś, kto jasno powiedział, że dziennikarz musi mieć grubą skórę.
 
Spotkanie, o którym piszę, nie było pierwszym tego typu na naszych zajęciach. Choć każdą rozmowę wspominam pozytywnie, dotychczas nie czułam potrzeby notowania czegokolwiek na później, dlatego teraz także nie przygotowałam sobie żadnego zeszytu. Na szczęście miałam pod ręką długopis i parę kartek. Piszę „na szczęście”, ponieważ, ku mojemu zdziwieniu, w trakcie spotkania moje stare notatki z niemieckiego szybko stały się notatnikiem, który w mgnieniu oka wypełnił się dziesiątkami słów-kluczy oraz tytułów reportaży, książek i filmów poleconych mimochodem. Myślę, że to mówi samo za siebie.
Czuję, że spotkanie z panem Marcinem Mellerem niesamowicie poszerzyło moje horyzonty i pozostawiło mnie z poczuciem satysfakcji. Już od dawna nie doświadczyłam tak silnego przypływu inspiracji i chęci do działania, jak po tej rozmowie. W mojej pamięci zapisze się ona niewątpliwie jako jedno z najlepszych doświadczeń związanych z projektem „Zdolni z Pomorza”. „