Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

''Z pamiętnika p. Profesora...''

Wersja do wydrukuWyślij mailemWersja PDF

[Drrrrryyyyńńńńńńń!!]

Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Ah! To tylko budzik... 6 rano... Taaaakkk... Niech mi ktoś powie, że dziś mamy weekend i nie trzeba iść co pracy... No prosze... Ehh... Co ja się będę oszukiwał... Muszę tam jechać...

Dobra - wstaje! W końcu dzielny człowiek jestem! Żona i synek dalej śpią - oni mają dobrze. Teraz pierwsza trudność: dotrzeć do łazienki. O rany! Kto tu zostawił tą teczkę! Przecież zabić się ktoś może! Aha - to moja teczka... No tak. Jestem w łazience. Spojrzenie w lustro... Aaaaa!!!! Spokojnie - to naprawdę ja... Szybki prysznic, golenie, przeczeszemy włosy i od razu lepiej człowiek wygląda!

Hm... Teraz jakieś śniadanie by się przydało. No tak - żona śpi - radzimy sobie dalej sami... Hm... Co my tu mamy...

Nie ma to jak świeża kawa z pysznym śniadankiem! Aż chce się żyć! Która to jest godzina? Już 6:45?! Argh! Spóźnię się!! Buty, kurteczka, moja ukochana biała czapeczka, teczka pod pachę i w drogę!

I gdzie ja zaparkowałem ten samochód? No tak - przecież nie mam samochodu... Mój wspaniały pojazd marki SKM przyjedzie za 10 minut na peron 2... Ale lepiej niewygodnie jechać niż wygodnie chodzić, nieprawdaż? Ale trzeba jeszcze zdążyć! Biegiem! A co to tu w kiosku błyszczy? Czyżby CD z nowego CHIPa? Pociąg nie Gołota - nie ucieknie, a coś intelektualnego poczytać trzeba!

Ufff... Zdążyłem! Czy musiał akurat dziś przyjechać punktualnie? A jak człowiek chce do kina jechać, to czeka i czeka na tym peronie... Które to będzie prawo Murphy'ego? Mniejsza - najważniejsze, że jade... To poczytajmy teraz nowy nabytek...

I co mi pan przeszkadza czytać?! Eeee... Tak - już pokazuję bilet... Przepraszam - zamyśliłem się. Gdzie ja wrzuciłem ten miesięczny? No był tu przed chwilą! O jest! Proszę!

7:25 - Nie! Znowu trzeba się spieszyć! Za 5 minut zaczynam lekcje... Sprint! Czemu ja się zawsze spóźniam?

7:30 - Uf, uf... Nie ma już człowiek tej kondycji co 10 lat temu... Ale zdążyłem! Kogo to ja mam teraz? Matematyka z 3B? No nie jest źle... Pokrzyczy człowiek trochę, posłucha głupot, pozałamuje się trochę, ale w gruncie rzeczy to całkiem miła klasa...

Dzwonek! Dziękuję! Poszli... Spokój... Oczywiście napisali wejściówkę - musiałem odreagować te ranne bieganie. Ale muszę się odzwyczaić od stania na ławce - podczas wchodzenia złapał mnie skurcz. Co to był za ból! Ale nie dałem tego po sobie poznać. A zresztą i tak by nic nie zauważyli - dałem im takie zadanka, że 10 minut przepisywali z tablicy! Ale w gruncie rzeczy to one były trywialne, prymitywne, proste... Dobra... Kto następny do męczarni? Ib? Informatyka...

Ledwo zabrzmiał dzwonek a już wlecieli do sali! Co oni? Internetu w domu nie mają? Ten jeden... Jak mu tam? Alpha czy jakoś tak... Takiego błysku w oczach jak podczas odpalania netu to ja jeszcze nie widziałem... To z czego ich dziś pomęczymy? Excel? Hehe... Drżyjcie!

Uf! Dwie godziny ich próbowałem nauczyć czegokolwiek w moim ukochanym programie. A oni i tak nic nie zrozumieli! I to ma być klasa informatyczna? A - przepraszam - MFI? Heh... To może jednak wrócę do czegoś prostszego... Tak - na następnej lekcji zaprezentuję im Paint'a. Niech się cieszą dzieci...

Godzina 14... Zabieram się do sprawdzania poczty. Znowu setki reklam, głupich wiadomości od uczniów, informacji od nauczycieli, że nie potrafią czegoś tam uruchomić, mejl od żony, że teściowa wpadnie na obiad... Ehh... Kochane życie Admina...

Punktualnie 16. KONIEC!!! Dzieci nauczone, wszystkie zepsute komputery naprawione, drukarka w sekretariacie też działa, plan lekcji poprawiony, poczta sprawdzona, newsy na stronę dodane, forum obejrzane, info o kartkówce dla mojej ukochanej klasy jest na stronie... Ja się tu wykończę... Czemu gdy ktoś potrzebuje pomocy z komputerem, to dzwoni z dołu? Przez pół dnia biegałem po tych piekielnych schodach! Informatykiem tu jestem, czy WFistą? Kiedy w końcu stworzą ten system teleportacji? Eh... Może moje wnuki tego dożyją...

Wracam do domu... Oczywiście musiało się rozpadać, bo rano była piękna pogoda i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zabrać parasol. Do tego ochlapał mnie samochód, i czekałem na wszystkich możliwych (czyli dwóch) czerwonych światłach...

Czy ja wspominałem wcześniej o tym czekaniu na pociąg? Przecież ten pociąg powinien tu być 10 minut temu!!! I czemu do licha ten dach przecieka?!

Jestem w domu... Jest prawie 17. Wchodzę do domu i co widzę? Naczynia w zmywaku, mój obiad stoi w mikrofali, obok karteczka. "Kochanie! Pojechałyśmy z mamą i małym na zakupy do hipermarketu! Bądź tak dobry i posprzątaj trochę po obiedzie. Iza". Taaaakkk.....

Godzina 22. Kończę sprawdzać wejściówki. Ułożyłem przez przypadek takie zadanie, które ma ponad 30 różnych rozwiązań... I oczywiście każda osoba z klasy 3B musiała wpaść na inne! 2 bite godziny sprawdzania! Eh...

23... Ledwo się trzymam na nogach. Ułożyłem program lekcji na jutro, sprawdziłem wszystkie kartkówki, przygotowałem sobie zadania na kartkówkę dla Ib - NA PEWNO mają TYLKO JEDNO rozwiązanie. Idę spać. Jeszcze tylko jedno zdanie w pamiętniku, zapisz... Koniec! [LOGOUT]

p.Profesor

 

Created by: Tomasz 'Alpha' Topa