Trudna sztuka interpretacji

Interpretacja poezji jest zadaniem budzącym wiele niepewności wśród zdających egzaminy maturalne, a nawet olimpijczyków, nie wspominając już o osobach, piszących prace klasowe z języka polskiego, do których poezja „nie przemawia”. Dlatego warto uczyć się trudnej sztuki interpretacji poezji od najlepszych. Będziemy (za zgodą autorów) umieszczać prace uczniów Piątki warte wyróżnienia lub nagrodzone w konkursach. Na początek interpretacja wiersza Julii Fiedorczuk „Kompost” autorstwa Julii Zbroińskiej z klasy 2E, która za tę interpretację w ubiegłym roku otrzymała II nagrodę w konkursie literackim zorganizowanym przez Gdańskie Liceum Autonomiczne.

Te maleństwa, które jedzą ciała liści na podłodze lasu.

Rozcieram w palcach zimną grudkę ziemi,

proch wypełnia poziomice egzotycznej mapy.

W moich tętnicach koncert obcej muzyki,

szum krwi i życia, które mnie chwilowo gości jak rzeka,

przypadkowy liść:

wyboista podróż w dół błyszczących wodospadów z widokiem na niebo.

Kładę się na mchu.

Ołów chmur pocięty żyłkami gałęzi,

białe słońce, wiatr i poruszenie skrzydeł,

bez znaczenia, oczy, pazury i pierze,

bez znaczenia iskra między ciemnościami.

Wdech i wydech. Wdech i wydech poza mną,

ponieważ jestem zgięciem wielkiej płachty czasu,

mieszkam w wygnaniu,

zmarszczka na powierzchni wody ciemnej jak milczenie.

Liść wpada do rzeki, a rzeka do morza.

Morze zakwita czerwienią ukwiałów.

Nad tą cudną łąką, pod sklepieniem fali

wolno pływają obojętne ryby.

Julia Fiedorczuk w wierszu pt.,,Kompost” w przewrotny sposób uświadamia nam wartość życia, w jej utworze za pośrednictwem nietypowego opisu przyrody zostaje ukazany “organiczny” związek człowieka z otaczającym go światem. Wiersz jest kompozycją wolną, co zachęca do dłuższego zastanowienia nad treścią, której niejednoznaczność podkreślają metafory. Przekaz skierowany do czytelnika jest ukryty i nie widać na pierwszy rzut oka funkcji danych zabiegów stylistycznych.

Podział wersów w wydzielonych częściach również nie jest oczywisty, dominują kwartyny, choć rozpoczyna wiersz tercyna, a nagle w jednej części zostaje dodany jeden wers. Myślę, że ma to po prostu rozbudzić naszą uwagę i podkreślić ten fragment tekstu. Dodatkowo, właśnie ta pięciowersowa strofa zaczyna się od małej litery, wydaje się jakby dokończeniem poprzedniej myśli, jakby zabrakło dla niej miejsca wcześniej. Możliwe, że mimo tego iż jest jej dopełnieniem, ma jakieś szczególne znaczenie. Powrócę do tego w dalszej części rozważań.

Zastanówmy się nad wprowadzeniem do wiersza, a mianowicie jego tytułem. Dlaczego ten poemat został tak rozpoczęty? Świat zostaje przedstawiony jako coś realnego, rośliny istnieją, żywioły panują. Według mnie pojawiający się często liść, symbolizuje człowieka i jego przemijalność. Kiedy ten organ odpadnie od drzewa, kończy się jego funkcjonowanie w jedności z rośliną, która go wytworzyła. Z biegiem czasu rozkłada się i znika jak pył. Nie oznacza to, że jego rola w przyrodzie dobiega końca. Jego szczątkami żywią się mikroskopijne bakterie, które warunkują życie innych organizmów i tak na powrót liście pełnią swoją rolę w przyrodzie. Jak wiadomo, kompost to miejsce, w którym rozkładają się różne rośliny, dając później, tak jak liście, nowe życie. Moim zdaniem tytuł ten ma w takim razie pokazać, że nie wszystko kończy się wtedy kiedy pozornie tak to wygląda, a cały wiersz ma być tego dowodem.

Zaczynając od początkowej strofy, obrazującej proces powstawania tytułowego kompostu, odczuwam pewien niepokój, ponieważ liść symbolizuje człowieka, a “maleństwa” zjadają ten metaforyczny obraz życia. Dlaczego coś pożera człowieka? Wystarczą zwykłe małe insekty, które zniszczą marzenia o nieśmiertelności. W tej strofie, po czynności niszczenia następuje etap, w którym zostaje nam uświadomiona ulotność tego, co ludzkie i tego, co w każdej chwili może umrzeć. Wtedy zauważamy, że podmiot pokazuje nam, że nie jest mu obojętne wszystko, co jest tu opisane. Podmiot, ujawniając swoją obecność (mamy bowiem do czynienia z liryką bezpośrednią), jest uczestnikiem dziejących się rzeczy. ,,Proch wypełnia poziomice egzotycznej mapy”. Moim zdaniem miało to przedstawić cały świat, niewidziany gołym okiem przez człowieka i nieprzedstawiony przez kartografów. Jednak mimo to, we wszystkich tych miejscach w końcu nadejdzie koniec istnienia, a my sami staniemy się nic nieznaczącym pyłem, który ktoś rozmiecie, nie pozostawiając nawet śladu naszego istnienia.

Następna strofa mówi o koncercie obcej muzyki w krwi. O życiu, które nie dotyczy właściciela. O rzece, która pojawia się po raz pierwszy, a ma kluczowe znaczenie, przypominając heraklitejską myśl: ,,nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki”. Jest ona zmienną, która nie pozwala, aby życie w tym momencie było takie samo jak kiedyś było lub będzie w przyszłości. Dlatego może się wydawać, że to co teraz robimy, jest obce i przypadkowe. Rzeka, która płynie ciągle w jedną stronę, kieruje się wprost do wodospadu. Te spadające kaskady wody wskazują, że nie ma drogi odwrotu i nigdy nie zdołamy wrócić do  czegoś, co w naszej rzece życia utonęło. Wyboista trasa naszej życiowej podróży usłana jest niepowodzeniami, które tylko oddalają nas od chociaż chwilowej radości.

Osoba mówiąca w tekście decyduje się na chwilę odpoczynku. Kładzie się na mchu, który mimo pozornej puszystości raczej nie jest odpowiednim miejscem na relaks. Mech wysysa nie tylko wodę, ale jako metafora może pobierać z nas całe szczęście i energię. Nie pozwala żyć tym co mamy, tylko dostrzegać coraz to nowsze wyzwania, które nie zawsze prowadzą do polepszenia naszego stanu. Spojrzenie w niebo przedstawia wiele przeciwieństw, które w połączeniu dają obraz bardzo mnie poruszający. Ciężar ołowiu przytłacza, mimo że walczą z nim pozornie niezwyciężone żywioły. To antagonistyczne zestawienie lekkości chmur i metalu kojarzonego z siłą, są wstępem do takich łączących się przeciwieństw. Niebo poprzecinane jest żyłkami gałęzi. Coś na pierwszy rzut oka trwałego, jak żyłki, przy ciężarze ołowiu staje się niepozornymi nitkami. Następne dwa wersy, moim zdaniem mówią o ptaku, na co wskazują wymienione tam części ciała. Wiatr jest potęgą, przy której zwykłe poruszenie skrzydeł drapieżnego ptaka (wiemy to dzięki wykazanym pazurom) staje się drobnostką. Wtedy całe starania, aby wyglądać groźnie, spełzają na niczym. Te trzy zestawienia sprawdzają się, jeśli myślimy o życiu człowieka. Kiedy styka się on z zadaniami, które go przerastają, zauważa, że w ich obliczu jest jedynie malutkim fragmentem całości, być może zgięciem w prostej linii czasu, jak to później stwierdza podmiot.

Bez znaczenia wydają się wszystkie umiejętności, które zdobyliśmy, kiedy nawet nie skupiamy się na tym, na czym powinniśmy.  Warto zastanowić się teraz, dlaczego strofoida zaczyna się od małej litery, która podpowiada, że jeszcze ten wers jest uzupełnieniem poprzedniej myśli, lecz jednakowoż jest tak ważny, że trzeba było go wyróżnić. Ciemność nie ma końca, a skoro ona go nie ma, to może sama nim jest. Kiedy myślimy o życiu, to jego kresem jest śmierć. Często mówi się, że widać światełko w tunelu. Tak samo jest, gdy nasz żywot na tym świecie dobiega końca, to naszą iskrą jest nadzieja, że to nie tu wszystko się kończy. Skoro ten promyczek niknie, to coś musiało go zgasić. Patrząc na poprzednie skojarzenia sądzę, że są to problemy doczesne i świadomość swoich słabości. Każdy cień nadziei okazuje się zbyt mały, aby rozwinąć się w coś ratującego życie i znika jak ,,zmarszczka na powierzchni wody”. Kiedy podmiot myśli o tak oczywistej czynności jak oddychanie, okazuje się, że jest ono czymś bezwarunkowym, kolejną rzeczą, która dzieje się poza nim. W związku z tym, podmiot postrzega siebie za mało istotny fragment wszechświata. Dlaczego stwierdza, że mieszka w wygnaniu? Według mnie, chce podkreślić, że wszędzie czuje się obco.

Znów liść- życie, które nieubłaganie płynie i nie da się zatrzymać, jak rzeka. Morze wydaje się nieskończone- stojąc na brzegu nie widzimy, gdzie kończy się ten bezmiar wód. Kojarzy mi się to z przemijaniem, bo w końcu jego wielkość już nie będzie tak przerażająca, a wtedy zakończy się lęk przed tą potęgą. Tak samo jest ze śmiercią- boimy się jej, ale kiedy coraz bardziej będziemy się z nią zaznajamiać, może uznamy, że nie jest czymś, co powoduje zupełny koniec. Przedstawienie życia człowieka jako liścia symbolizuje jego stabilność i jego poukładane funkcje. Dlatego, aby pozbyć się strachu przed śmiercią, potrzebujemy zmiennej, która pozwoli na nowo nam rozkwitnąć. Symbolizuje ją rzeka, bo w niej zawsze jest coś interesującego, czego wcześniej nie spotkaliśmy. Ukwiały, które przybierają piękny, lecz niepokojący kolor zakwitają, czyli przynoszą nowe życie. Mimo to, myślę że są symbolem śmierci, lecz nie w negatywnym jej znaczeniu. Płynący rzeką liść-człowiek, umiera, przemieniając się właśnie w ten czerwony ukwiał. Staje się więc czymś nowym, co daje miejsce do życia innym organizmom. Jest więc to nawiązanie do tytułu, bo coś przetworzonego znów wraca do przyrody. Powstaje kwitnąca łąka, która symbolizuje spokój i radość. A skoro składa się ona z przemienionych zmarłych organizmów, odbieram to jako aluzję do śmierci. Kiedy człowiek kończy swoje życie, jego wszelkie problemy znikają i mimo tego, że już nie oddycha, wciąż trwa. Nad tymi pozornie zmarłymi, krążą obojętnie istoty, które nie chcą zwracać uwagi, że ich też w końcu śmierć będzie dotyczyć. Epitet dotyczący ryb symbolizujących społeczeństwo, jest bardzo jednoznaczny, ale może też oznaczać jednakowość. Tak samo jak na początku wiersza, znowu podmiot zwraca uwagę na to, że mimo wszystko, wciąż ludzie są tacy sami.

Na koniec chciałabym rozważyć, kim może być podmiot. Nasuwa mi się myśl, że jest osobą, która jest pogrążona w chorobie, bo cały ten wiersz tłumaczy jak to jest, kiedy się umiera, kiedy ciało podlega procesom niezależnym od naszej woli. Liść, który obrazuje życie oderwane od jego źródła, według mnie właśnie należy do podmiotu i wszystkie opisy sugerują ścieżki, które przeszedł.

Według mnie podmiot chciał tą poezją zwrócić uwagę na problem, który coraz bardziej dotyczy społeczeństwa. Ludzie obojętnieją na wszystko. Mimo to, wciąż przeraża nas to, co będzie, kiedy to wszystko się skończy. Mimo pesymizmu tego wiersza i poruszenia trudnego problemu śmierci, ten poemat daje nadzieję na to, że po zakończeniu tego wyścigu, w którym każdy stara się być najlepszy, będzie coś dalej i tam już każdy będzie równym.